Ludzie nadwrażliwi, tacy, którzy widzą i czują więcej – głębiej – niż inni, najczęściej nie mogą sobie znaleźć miejsca w świecie realnym. Egzystują więc na jego obrzeżach, marząc, jak Fiodor, jeden z bohaterów „Tajemnej historii Moskwy”, o tym, by ktoś ich nareszcie porwał. I przeniósł w bardziej przyjazne miejsce. „Normalni” obywatele, pełnoprawne śrubki społecznej machiny, uważają takich marzycieli za wariatów, nie szczędząc im przykrych słów – czasem nawet zamykają ich w szpitalach psychiatrycznych. Być może mają rację i postępują słusznie. Ale istnieje też małe, malutkie prawdopodobieństwo, że to nie oni, ale pogardzani przez nich wariaci, ci biedni szaleńcy bez grosza przy duszy, wiedzą, co się naprawdę dzieje w mrocznych zaułkach miasta. Między snem a jawą, między obiektem a jego lustrzanym odbiciem, między niebem a dachami domów. Ekaterina Sedia opowiada o takich właśnie, niezwykłych ludziach. Oraz o Moskwie, która przypomina matrioszkę lub dziecięcy kalejdoskop, a w swoim wnętrzu skrywa wiele niesamowitych tajemnic...
|